Gewürztraminer

Jeśli jest szczep, który kochają szczególnie kobiety, to jest nim na pewno gewürztraminer. To szczep, którego nie wybiorę dla siebie, bo wielbię rieslinga i sauvignon blanc, chablis albo już sama nie wiem co, ale wybiorę go zawsze na taka okoliczność, kiedy wiem, że będę gościć wiele pań w różnym wieku i z różnym stosunkiem do wina w ogóle. Mówi się o nim, że należy do grupy szczepów aromatycznych, ale choć do tej grupy należą też inne, równie interesujące szczepy, jak np. muskat, to gewürztraminer wyprzedza je wszystkie i w wyścigu na atrakcyjność, szerokie spectrum zapachów i moc uwodzenia tłumów, bije wszystkie na głowę. Potem jeszcze skacze reszcie po głowach. Taki to szczep.

Gewurztraminer z Chile

Gewurztraminer z Chile

W Europie środkowej mówią nań tramín červeny, bo ma bladoczerwone grona. Zwykle dzięki temu wino z gewürztraminera ma intensywniejszy, głębszy kolor. Ale nie w kolorze kryje się moc gewürza, tylko w aromacie. Choć rzadko zdarza się, że by gewürztraminer był bardzo wytrawny, czy kwasowy – wtedy można go uznać za nieudany egzemplarz – to kiedy jest taki właśnie delikatnie wytrawny – pachnie różą, owocami marakui, kwiatami jaśminu. Kiedy jest zrobiony z późno zbieranych gron, nabiera często słodyczy mniejszej lub większej, ale i aromaty staja się bardziej intensywne. Pojawiają się w nim nuty konfitury różanej, pączków z różą i zapach, który raz wywąchany w winie zapadnie nam w pamięci na zawsze. Chodzi oczywiście o ekstrawagancki, upajający i totalnie egzotyczny aromat liczi.

Gewürztraminer pochodzi najpewniej od starożytnej odmiany traminer, której nazwa pochodzi chyba od miasta Tramin w południowym Tyrolu (Südtirol), jest być może spokrewniony z savagnin (nie mylić z sauvignon blanc) z Jury francuskiej, prawdopodobnie przez lata szczep mutował. Cokolwiek jednak się z nim nie działo w przeszłości, dziś uprawiać pragną go wszyscy: jest doskonale znany w Niemczech, Austrii, w północnych Włoszech, oczywiście Alzacji, na Morawach i Słowacji. Robią go w Słowenii i Macedonii, na Węgrzech i w Rumunii. Ale zaskoczeniem było, kiedy okazało się, że z powodzeniem przyjął się nawet w Chile, choć przecież każdy wie, że gewürz lubi raczej chłodniejsze tereny.
Kiedy planujemy kolacje z wędzonym łososiem w roli głównej – na pewno gewürztraminer z Alzacji się nada. Kiedy zaś zapraszamy koleżanki na niedzielny podwieczorek – gewürztraminer z późnego zbioru, taki lekko słodkawy i ciastko to jest to, po czym koleżanki pokochają nas więcej niż kiedykolwiek.

Udostępnij artykuł